Obserwacje, inspiracje, dywagacje, fakty, akty przemocy i niemocy, artefakty, zmory i potwory
niedziela, 22 stycznia 2006
Na miarę naszych możliwości

Mimo że film był gotowy już od kilku miesięcy, producent nie chciał pokazać go dziennikarzom. To znaczy: bał się krytyki.

Ciekawe dlaczego.

Komedia romantyczna z pewnością nie jest polską specjalnością. Ale w "Tylko mnie kochaj" Ryszard Zatorski pozwolił sobie zlekceważyć inteligencję widzów. Zaserwował im totalną bzdurę!


http://www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_060121/kultura/kultura_a_2.html


No to mamy film na miarę naszych możliwości. Na miarę IV Rzeczpospolitej. A może taka jest specyfika większości polskich filmów - i starszych i nowszych - robienie z widza idioty.

Nigdy nie lubiłam (poza kilkoma wyjątkami) polskich filmów. Bo zazwyczaj nasi mniej-lub-bardziej-natchnieni twórcy upierają się, że należy pokazywać rzeczy nie takie jakie są, a takie, jakie ludziom się wydaje, że być powinny. Pokazywana rzeczywistość jest wobec tego makabrycznie uproszczona i powierzchowna. Scenarzyści olewają jakiekolwiek reguły prawdopodobieństwa logicznego, psychologicznego, ontologicznego... Dotyczy to nie tylko głupawych komedii reumatycznych, ale też bardziej poważanych i szanowanych produkcji. Zanussi np. Albo najrozmaitsi młodzi twórcy,co się czasem pojawiają wieczorami w TVP ze swoimi absurdalnie wydumanymi filmami. Brrrr...










Na początku było Słowo

Na początku było Słowo. Zapewne Słowo Wyjaśnienia: dlaczego? po co? mimo czego? na złość komu?

Zamiast - jak normalny człowiek - po prostu zacząć pisać, ja najpierw muszę się wytłumaczyć. Myśl o pisaniu bloga nękała mnie już od dłuższego czasu. A odkąd zostałam Podłączona - rzadko kiedy mnie opuszczała - zupełnie jak mój Kot, który ostatnio zadecydował, że czas mrozów spędzi na moich kolanach i konsekwentnie towarzyszy mi przy wszystkich czynnościach, które wykonuje się na siedząco (a jak wstaję, to mnie odprowadza - do kuchni, do kibla, wszędzie - byle nie na dwór...)

W środę zostałam Podłączona. Po południu przyszła Mama i przyniosła trochę cywilizacji w małym pudełeczku z napisem neostrada tp. I tak zawitał w moim domu postęp - w miejscu, gdzie bociany mają pętlę, a psy dupami szczekają. Na Końcu Świata. Jeśliby liczyć w kilometrach, to Koniec Świata jest całkiem niedaleko Warszawy. Ale po tamtej stronie Wisły. To znaczy: tej złej. To znaczy: dzicz i głusza.

Skutki podłączenia są oczywiście najrozmaitsze, niektóre chwilowe, inne - jak się może okaże - dalekosiężne, ale tak naprawdę jest tylko 1 liczący się skutek: dostęp do internetu =dodatkowy powód do nerwów. Teraz będą mnie denerwować już nie tylko gazety i telewizja. Teraz będę się dodatkowo denerwować przed własnym komputerem. (Nie jestem aż taką masochistką, żeby słuchać wiadomości z radia. Słucham tylko tych stacji, które nie nadają wiadomości, a tych, które wiadomości nadają, słucham tylko wtedy, kiedy ich nie nadają).

A w związku z tym, że się denerwuję, to muszę jakoś odreagować. Zawsze lepiej wypisywać głupoty niż np. strzelać do ludzi ;-) I chyba właśnie po to chcę pisać bloga. Zbyt wiele rzeczy mnie dziwi, irytuje, męczy, nudzi, straszy... ale też fascynuje i inspiruje. Za dużo tego wszystkiego, żeby zachować obojętność.



1 ... 11 , 12 , 13